Czy trzeba mieć pasję? O presji, żeby ciągle coś rozwijać
Znasz to uczucie, kiedy przeglądasz social media albo rozmawiasz ze znajomymi na uczelni i nagle dociera do Ciebie, że wszyscy wokół mają jakąś Wielką Życiową Pasję?
On biega maratony i wstaje o 5:00. Ona robi ceramikę, prowadzi markę odzieżową z upcyklingu i jeszcze uczy się włoskiego. Ktoś inny od trzech lat kompletuje stary sprzęt wspinaczkowy i w każdy weekend podbija skałki.
A Ty? Ty po ośmiu godzinach zajęć i bieganiu między wolontariatem a pracą marzysz tylko o tym, żeby założyć najwyciągniętszy dres, zamknąć się w pokoju, zjeść makaron z sosem ze słoika i włączyć po raz setny ten sam serial, który znasz na pamięć.
I wtedy pojawia się to ciche, gryzące poczucie winy: „Jestem nudna. Nie rozwijam się. Marnuję młodość. Nie mam pasji”.
Weszliśmy w absurdy czasów, w których nawet zwykły odpoczynek musi być „produktywny”, a posiadanie pasji z przyjemności stało się kolejnym obowiązkiem do odhaczenia na liście życiowych sukcesów.
Przekleństwo pytania: „A czym Ty się właściwie interesujesz?”
Pytanie o pasję stało się nowym pytaniem o tożsamość. Jeśli w wieku 20 czy 21 lat nie potrafisz z błyskiem w oku wyrecytować listy swoich niszowych zainteresowań, rynek i społeczeństwo zaczynają patrzeć na Ciebie z lekkim przymrużeniem oka.
Kiedyś hobby było po prostu czymś, co robiło się w wolnym czasie dla czystej frajdy – bez oceniania efektów, bez monetyzacji, bez presji postępu. Dzisiaj? Dzisiaj każde zainteresowanie musi mieć powód i cel:
Robisz zdjęcia? Powinnaś założyć konto na Instagramie i robić z tego portfolio.
Szyjesz na maszynie? Czemu nie sprzedajesz tego na Vinted albo Etsy?
Lubisz czytać? Prowadź BookToka, pisz recenzje, wyciągaj z tego wnioski dla rozwoju osobistego!
Zamieniliśmy radość z robienia rzeczy „tak po prostu” na wymóg ciągłej optymalizacji. Jeśli coś nie sprawia, że jesteś lepszą wersją siebie, lepszym pracownikiem albo bardziej interesującą osobowością na rynku towarzyskim – staje się „straconym czasem”.
Mit jednej wielkiej miłości (i ból porównywania się)
Wychowano nas na historiach o ludziach, którzy od dziecka wiedzieli, co chcą robić. Mają jedną, wielką pasję, której oddają całe życie.
Tymczasem rzeczywistość większości z nas wygląda zupełnie inaczej – i to jest w pełni w porządku!
Bywają miesiące, kiedy jara mnie fotografia analogowa i potrafię przebiec całą Łódź w poszukiwaniu idealnego kadru na starej fabryce. A potem... odkładam aparat na pół roku i nie mam ochoty na niego patrzeć. Czasem wkręcam się w uprawę roślin, a czasem moim jedynym osiągnięciem tygodnia jest to, że nie zwiędła monstera.
Nie musisz mieć Jednej Wielkiej Pasji przez całe życie. Możesz mieć po prostu chwilowe zajawki. Możesz być osobą ciekawą świata, która próbuje dziesięciu różnych rzeczy i żadnej nie doprowadza do poziomu mistrzowskiego. Pozwalanie sobie na bycie „przeciętnym” w tym, co robimy dla przyjemności, to jeden z najbardziej wyzwalających kroków, jakie można zrobić.
Prawo do bycia „zwykłym”
Żyjemy w świecie, który głośno promuje ekstrema. Musisz być jakaś: bardzo zaangażowana, bardzo utalentowana, bardzo aktywna.
Ale co jest złego w byciu po prostu spokojnym obserwatorem? Co jest złego w tym, że Twoim ulubionym zajęciem po ciężkim tygodniu na uczelni jest spacer po parku bez słuchawek na uszach i bez liczenia kroków na smartwatchu?
Niczego nie marnujesz. Życie to nie jest warsztat ciągłego doskonalenia osobistego. Nie jesteś projektem do zoptymalizowania.
Czasem największym aktem odwagi w świecie nastawionym na produktywność jest powiedzenie sobie: „Nie muszę dzisiaj robić niczego, co cokolwiek rozwija. Po prostu pożyję”.
Jak zrzucić z siebie tę presję?
Jeśli czujesz, że dopada Cię frustracja związana z brakiem „pasji z prawdziwego zdarzenia”, spróbuj zmienić optykę:
Zmień słowo „pasja” na „ciekawość”: Pasja brzmi wielko, zobowiązująco i ciężko. Ciekawość jest lekka. Co Cię dzisiaj chociaż trochę ciekawi? Jakiś artykuł? Zapach nowej kawy? Ciekawa wystawa na Piotrkowskiej? Idź za tym, bez planowania z tego kariery.
Pozwól sobie na bycie kiepską w tym, co robisz: Szyj krzywe poszewki, maluj koślawe obrazy, biegaj powoli i z zadyszką. Robienie rzeczy gorszej jakości, ale z radością, działa na mózg jak najlepsza terapia.
Zrób detoks od cudzych „idealnych żyć”: Jeśli relacje innych ludzi z ich niesamowitych hobby wywołują w Tobie poczucie winy zamiast inspiracji – wycisz te konta. Twój spokój jest ważniejszy niż czyjś idealny profil.
Nie musisz mieć pasji, żeby być wartościowym, ciekawym i mądrym człowiekiem. Wystarczy, że jesteś.
A jak to jest u Was? Czujecie czasami tę presję, że trzeba ciągle mieć coś „na warsztacie” i łapać nowe hobby, czy umiecie bez karnych myśli po prostu leżeć i pachnieć? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze
Prześlij komentarz